Faceless (tłumaczenie)

WYCHODZĄC POZA SZEREG
Nie ma powodu, nie ma w tym żadnego odkrycia
Jak chorągiewka na wietrze, żyjąc na wysokim poziomie
Nie znam cię więc nie wychodź z siebie
Nie mogę cię kontrolować, nie jesteś moim przeznaczeniem

Wychodząc poza szereg
Nie widzę powodu dlaczego mam tłumaczyć się ze swoich wyborów
Wychodząc poza szereg
Nie potrzebuję powodu, nie musisz mnie okłamywać

Wyznam to – jesteś moim dramatem
Odepchnąłem cię tak szybko jak tylko się do mnie odwróciłeś
To odeszło na zawsze, wygnane wspomnienia
Przyjemne widoki są przykryte twoją nędzą

BEZ TWARZY
Nienawidź mnie całkowicie
Byłoby lepiej bez twojej niechęci
Spałbym wtedy nawet lepiej w nocy
Nie uwierzę ci
Przypominam sobie wszystko na co mnie skazałeś
Teraz czuję się dobrze

Czułem się taki zdradzony… źle zrozumiany
Sam tworzę kolejny dzień
Jutro cię nie będzie
Okłamuj mnie… jesteś bez twarzy
Zrobiłeś ze mnie
Odpowiedzialnego za swoje smutki
I nigdy tak się nie czułem
Nie zdziw się jeśli zobaczysz, że
Nie zostawiłem ci nic co krwawi
Kiedy wrócisz błagając o więcej

ZMIANY
Wszystko albo nic
To czasem leży między tym, co niepewne
I wszystko na nic
Wygląda na to, że marnuję swój czas
Nie patrz na mnie z góry
Jakbym nie wiedział sam co robię
Mówisz do mnie z góry
To czas żebyś się lepiej przyjrzał wnętrzu

Nigdy nie będę taki sam
Zawracam na swoją drogę
Wypatruję zmian, które polepszą moje życie

Ugnij się przede mną
Odebrałem ci dumę i wepchnąłem do środka
Przysięgi są zrujnowane
Tracąc wiarę, tracąc czas
Tobie lepiej niż mi
Nie mogę znieść kolejne dnia gdy jesteś na mojej drodze
Długi czas wrzałem
To czas byś pocałował się w dupę na do widzenia

SPRAW BYM UWIERZYŁ
Wyrzuć moje sny
Ta walka o moje życie nie toczy się poza mną
Powiedziano mi bym krzyczał
Tam gdzie nikt mnie nie słyszy, to nic nie znaczy

Więc spraw bym uwierzył
Zabierz mnie z piekła, które stworzyłem
Boję się
Łamię własne przysięgi wiedząc,
że pochłoną mnie płomienie

Wiem, że to nie może być dobre
Musi być coś więcej dla czego mogę żyć
A ja potrafię się tylko chować
Wewnątrz tej choroby znowu tak długo

Kręcąc się w kółko
Chaos wzywa moje imię
Chowając się znowu wewnątrz tego szaleństwa
Jestem zmęczony, jestem załamany
Idę ramię w ramię ze śmiercią
Czy będę się kiedyś czuł tak jak kiedyś?

JESTEM SAM
Powiedziałem ci to już kiedyś
Nie możesz mnie kontrolować
Jeśli spróbujesz mnie powalić
Nie uda ci się to

Czuję każde twoje „nic”, które robisz dla mnie
Wyrzucam cię poza siebie
Uciekasz

Jestem sam
Wewnątrz
Jestem sam

Zawsze się chowasz
Za twoją tak zwaną boginią
No i co?
Nie sądzisz, że widzimy twoją twarz?

Odrodzony
Z powrotem przed ostatecznym upadkiem
Nie spocznę póki
Jestem w stanie wyrąbać sobie drogę

Nie boję się, że wyblaknę
Jestem sam
Czuję w sobie twoje żądło
Nie umieram przez to
Jestem sam
Blaknie Wszystko w co wierzę
Jestem sam. Wewnątrz
Jestem sam

Teraz jest mój czas
To mój czas by marzyć
Marzyć o niebie

Spraw bym uwierzył
Że to miejsce nie jest skażone
Trucizną ze mnie
Pomóż mi zdecydować czy mój ogień się wypali
Zanim odetchniesz
Chuchnij na mnie

ZMIENIĆ SIĘ
Decyzje podjęte przez desperację
Nie ma dokąd iść
Wewnętrzne instynkty pragną izolacji
Ode mnie bym dorósł

Moje obawy się spełniają
W miejscu, w którym kiedyś umarłem
Demony śnią
Wiedzą, że ja… ja muszę zmienić się

Spadłem do rzeki iluzji
I obojętności
Tonę w wywołanym przez siebie nieładzie
Wolałbym być

KUREWSKO CIĘ NIENAWIDZĘ
Za wszystko co robisz
Chciałbym cię połknąć
I każdego dnia, którego chcę cię obwiniać
Nawet jeśli się wytłumaczysz
Z każdego pieprzonego kłamstwa
To tylko powoduję, że chcę cię rozbić

Ciągniesz mnie w dół
I ukrzyżowujesz moje imię
Doprowadzasz mnie do szaleństwa
Tego nie da się naprawić
Nigdy nie interesuj się mną
Nigdy nie myśl, że się tylko bawię

Ponieważ kurewsko cię nienawidzę
Jesteś takim kłamcą
Kocham cię nienawidzić
Jesteście dla mnie wszyscy tacy sami

Kiedy znowu
Mnie wykorzystujesz
Jedyna myśl doprowadza mnie do szału
Wszyscy wiedzą, że jesteś fałszywy
Jesteś wszystkim czego kurewsko nienawidzę
I jestem wszystkim czym ty nigdy nie będziesz

Pierdol się

UWALNIAJĄC DEMONY
Co widzisz w ciemności
Kiedy przychodzą po ciebie demony

Gdybyś tylko mógł zobaczyć
Jak moje życie było pojebane
Aż wszystko zaczęło się zmieniać
Podobno lecząc mój ból
Nigdy nie myślałem, że będę się tak czuł
Nigdy nie myślałem, że zobaczę dzień
W którym ucieknę od wszystkiego i wszystkich

Te demony ścigają mnie
Te małe rzeczy, które są we mnie uwięzione
Uwalniają mnie ze wszystkich moich grzechów
Zabierają cały mój gniew
I zabierają całą moją nienawiść
By nauczyć mnie jak poukładać swoje życie
Znowu uwalniają demony

Spoglądam teraz oczyma duszy
Widzę gdzie moja przeszłość powinna spocząć
Zawsze zakłócone przez głosy
Których echo słyszę w swojej głowie
Inny sposób bym mógł się schować
Inny powód by schować się w sobie i odejść
Od wszystkiego wszędzie i wszystkich
NIE!

Mierząc się z dniami kiedy rosłem w sobie
Kochając i nienawidząc to samo
I potrójnie ogrodzony mówiłem ci
To wraca ze śmiechem
Znowu i znowu
To wraca

MARTWA I ROZBITA
Zbyt wiele rzeczy, których nigdy nie wypowiedziałem
Nie czuję się dobrze
Nigdy ci nie mówiłem co masz robić
Nigdy ci nie obiecałem, że będziesz mogła mnie trzymać
To będzie dzień w którym zobaczysz mnie płaczącego

Każdego dnia ciągle powtarzam, że jesteś martwa i rozbita
Jesteś martwa i rozbita

Jak wiele twarzy mi pokażesz?
Ile razy będziesz mieć rację
Kolejny świat fantazji
Kolejny powód by dramatyzować z byle powodu
Biorąc do siebie to kolejny raz
Umieram

Przykro widzieć, że ostatnio jesteś niedoceniona
Wolałbym by martwy i rozbity niż żyć w twojej łasce

JESTEM
Jestem twoją wypowiedzianą prawdą
Jestem kłamstwami w tobie
Sprawię, że będziesz lśnić we wszystkim co robisz
Jestem twoją oświetloną drogą
I jestem twoim najmroczniejszym dniem
Jestem tu by pomóc Ci zobaczyć, że możesz na mnie polega

Po prostu uznaj mnie za swojego przyjaciela
Którym jestem do końca
Czy mógłbym Ci zagwarantować życie?
Nie sądzę by to było możliwe

To nie jest życie dla mnie
Nie takim chciałem być
I pozwól mi powiedzieć
Śmierć przyjdzie kiedy będę gotowy

Jestem twoim spokojem ducha
Mylącym przez cały czas
Płynę w twoich żyłach, jestem twoim bólem
Myślałem, że już wiesz
Nigdy nie pozwolę Ci odejść
Już czas żebyś uznała, że jestem oczami diabła

Weź mnie za rękę
I pozwól mi pokazać czym jestem
Znowu przejmuję kontrolę
Teraz wiem, że mogę
Zabiorę cię tam gdzie wszystko się zaczęło
Bo jestem

PRZEBUDZENIE
instrumentalny

SPOKÓJ
Kiedy tu siedzę i powoli zamykam oczy
Biorę kolejny głęboki wdech
Czuję jak wiatr przeszywa moje ciało
Jestem tym w twojej duszy
Który odbija światło
Chronię tych, którzy trzymają cię
Kołyszę twoje wewnętrzne dziecko

To spokój
W miejscu, w którym mogę się schować
Potrzebuję spokoju
Nic się nie zmienia, dni mijają

Dokąd zmierzamy kiedy zwyczajnie nie wiemy
Jak odpalamy ponownie ogień kiedy jest zimno
Dlaczego śnimy kiedy nasze myśli nic nie znaczą
Kiedy nauczymy się nas tym panować

Tragiczne wizje powoli zabierają mi życie
Wydrzeć wszystko
Oszukując mnie z mojego czasu
Jestem tym, który cię kocha
Nie ważne czy dobrze czy źle
Każdego dnia, którego cię trzymam
Trzymam razem z moim wewnętrznym dzieckiem