Tag: ‘robbie merrill’

Robbie Merrill o Metallice, Led Zeppelin i rodzinie

20 września 2015

Grecki portal rockpages.gr przeprowadził wywiad z basistą Godsmack. Robbie Merrill zdradził m.in. z kim najmilej mu się grało trasę, opowiedział o swoim ulubionym zespole i rodzinie. Poniżej fragmenty wywiadu:

Rockpages.gr: Z którym zespołem najmilej ci się grało trasę?
Robbie Merrill: Jeździmy w trasy od 20 lat i najmilej wspominam Metallikę. Graliśmy z nimi w 2003 roku w Europie i USA. W Europie mieliśmy świetną garderobę z gobelinami i pierwszego dnia przyszedł do nas pogadać James Hetfield. Wpadał do nas codziennie, raz pojechał nawet autobusem razem z Sullym, a nie robił tego od czasu wypadku. Był naprawdę spoko. Graliśmy z nim, jamowaliśmy. To moje najmilsze wspomnienia. Jedną z naszych pierwszych festiwalowych tras graliśmy z Ozzym w ramach Ozzfest, graliśmy z nim jeszcze na przestrzeni lat, spotkałem go kilka razy i jest w porządku. Ale najbardziej lubię Jamesa z Metalliki. James jest świetny i trzeźwy, nie spotkałem go kiedy nie był trzeźwy. Oni wszyscy są pełni szacunku.

Rockpages.gr: Jaka jest twoja ulubiona piosenka, wliczając Godsmack?
Robbie Merrill: Moim ulubionym zespołem jest Led Zeppelin, lubię ich wszystkie piosenki. Nie mam tej jednej ulubionej. Chociaż „Achilles Last Stand” z płyty „Presence” jest zabójcze. Jest ciężkie, ma wszystko to, czego potrzebujesz.

Rockpages.gr: Led Zeppelin jest dla ciebie inspiracją?
Robbie Merrill: John Paul Jones jest jednym z moich ulubionych basistów, sporo się uczyłem jego partii. Także The Police jest jednym z moich ulubionych zespołów.

Rockpages.gr: Przeczytałem, że masz 3 córki. Jak to jest dla ciebie i dla nich być daleko od siebie tak często?
Robbie Merrill: Dokładnie tak! Mam ośmiolatkę, sześciolatkę i czterolatkę. Jest inaczej jak mnie nie ma. Najgorsze jest to, że bardzo za nimi tęsknię, ale robię to dla nich, więc mam w tym cel. Często widzimy się twarzą w twarz na odległość. Tęsknię za nimi bardziej niż one za mną. One są na zasadzie – co jest tato? A ja na to – u mnie dobrze… I idą sobie bez powiedzenia, że tęsknią.

Rockpages.gr: Myślałeś o tym, żeby zabierać je w trasę?
Robbie Merrill: Z tym jest ciężko, bo dzielę autobus razem z zespołem więc nie ma takiej możliwości. Jeśli gramy w odległości 2 godzin od domu, to przychodzą, ale nie na długo, bo mama musi się nimi opiekować i jest z tym sporo roboty. Ale jak jestem w pobliżu, to zawsze są na koncercie.

Robbie Merrill dla Metal Ignition

18 lutego 2015

Basista Godsmack Robbie Merrill udzielił ostatnio wywiadu dla australijskiego Metal Ignition, w którym opowiedział m.in. o początkach zespołu i o tym jak ocenia 20 lat istnienia grupy.

Robbie Merrill o 20-leciu Godsmack:

Trochę to szalone, że nadal jesteśmy razem, nadal jesteśmy kumplami i ze sobą rozmawiamy. To jest najlepsze w tym wszystkim. Sporo przeszliśmy przez te 20 lat. Postanowiliśmy niedawno dalej to ciągnąć i to naprawdę fajne.

Robbie Merrill o początkach zespołu:

To zabawne, bo Sully sam do mnie zadzwonił. Był perkusistą i grał w thrashowej kapeli. Powiedział mi, że chce śpiewać i grać punka, a ja w sumie go wyśmiałem. Kilka miesięcy później mieliśmy gitarzystę. To nie był punk, po prostu robiliśmy muzykę. Sully grał na bębnach, ale kiedy nie mogliśmy znaleźć innego wokalisty, stwierdził że sam spróbuje śpiewać. Tak to się zaczęło. Zaczęliśmy pisać coraz więcej, stawaliśmy się coraz lepsi i doszliśmy w końcu do punktu, w którym sami wydaliśmy płytę. Zagraliśmy kilka pokazowych koncertów, ale żadna wytwórnia się na nich nie pojawiła. Sprzedawaliśmy płytę wprost z bagażnika naszego samochodu. Jakoś 9 miesięcy później, to zabawne, ale siedzieliśmy w restauracji z kilkoma wytwórniami i dostaliśmy kontrakt. Podpisaliśmy już papiery, ale inne wytwórnie nadal chciały przyjechać, rozmawiać z nami i starać się przekonać nas do siebie. Ale wyśmiewaliśmy takie propozycje. To było na zasadzie – spóźniliście się na statek. Reszta jest historią. Pierwszy album sprzedał się w ilości około 5 mln sztuk i od tego czasu ciągle istniejemy. Podpisaliśmy kontrakt w maju 1998.

O tym jak Godsmack zwrócił na siebie uwagę wytwórni:

Człowieku, nigdy się nie poddawaliśmy. Stworzyliśmy wokół siebie własną scenę. Graliśmy w Bostonie i nikt nie przychodził. Zaczęliśmy grywać w okolicy, w miejscach w odległości 30 minut jazdy od Bostonu, pukaliśmy do wszystkich drzwi. Byliśmy naprawdę dobrym zespołem koncertowym i coraz więcej ludzi zaczęło przychodzić na nasze koncerty. Rocco z radia WAAF zaczął grać nas w radiu, to nam bardzo pomogło. Po prostu uderzaliśmy wszędzie gdzie się dało i byliśmy wytrwali. Był też wtedy inny zespół, który pewnie znacie – Staind. Byli ze Springfield w stanie Massachusetts, to jakieś 2 godziny drogi od nas. Jechaliśmy do nich i graliśmy przed nimi, potem oni przyjeżdżali do nas i grali przed nami. Więc graliśmy dla pełnych sal jakieś 6 miesięcy przed tym zanim podpisaliśmy kontrakt. Zbudowaliśmy naszą własną scenę mniej więcej w taki właśnie sposób. Źle się czuję z tym, że dzisiaj dla zespołów nie jest tak łatwo jak wtedy. Wytwórnie nie podpisują już kontraktów z rockowymi zespołami, wszystko jest na YouTubie i musisz ogarniać te wszystkie rzeczy social media. My robiliśmy to w prosty sposób – po prostu wychodziliśmy na scenę i graliśmy.

Robbie Merrill na temat Bostonu

24 lipca 2014

Na łamach lithiumagazine.com ukazał się wywiad z basistą Godsmack Robbie Merrillem. Muzyk opowiedział m.in. o nagrywaniu płyty w rodzinnym Bostonie, a także klimacie tam panującym:

„Wspaniale było zrobić ten album w naszym rodzinnym mieście. Wszyscy urodziliśmy się i dorastaliśmy w okolicach Bostonu i dobrze nam zrobiła możliwość oddychania atmosferą tego miasta, która wpłynęła na muzykę. W Bostonie czujesz bliskość i twardość – mamy tutaj silnych ludzi. W dzieciństwie mieszkaliśmy na przedmieściach gdzie było wiele fabryk, zakładów pracy i ciężko pracujących ludzi. W Bostonie nie boimy się pracować, lubimy twardych ludzi – robotników. Dlatego właśnie hokeiści z Boston Bruins bywają fighterami i twardzielami, tutaj to doceniamy.”

Robbie Merrill przyznał, że mieszkańcy Bostonu nie lubią ściemniaczy. Lubią za to jak ich zespoły są prawdziwe i wierne swoim przekonaniom. To etos, który wsiąknął w muzykę takich zespołów jak Aerosmith, Boston, The J. Geils Band, a nawet łagodnych śpiewaczek jak Carly Simon.

„Nie próbujemy być kimś, kim nie jesteśmy. Dzięki tej muzyce staliśmy się sławni i będziemy się tego trzymać. To prosty rock and roll. Potrafimy zagrać różne gatunki muzyczne i lubimy różne gatunki muzyczne. Wchodzimy w inne rejony od czasu do czasu by zachować świeżość, ale ostatecznie nasi fani nie pozwolą nam oddalić się za daleko od obranej drogi. Wiemy czego oni chcą i staramy się tego trzymać.”

Trzecia córka Robbiego

18 czerwca 2011

Robbie Merrill po raz kolejny został ojcem! Wczoraj urodziła mu się trzecia córka – Nevin Lorraine Merrill. Gratulujemy Robbiemu i jego żonie Heather!

Robbie Merrill i lekcje online

17 maja 2011

27 maja rusza wirtualna szkółka dla basistów prowadzona przez Robbie’go Merrill’a. Póki co zaplanowano 10 lekcji online w cenie 150 USD. Wszyscy uczniowie oprócz udziału w zajęciach przy swoich komputerach będą mieli dostęp do ich zapisów, będą mogli zadać pytanie Robbie’mu, dostaną jego zdjęcie z autografem oraz możliwość spotkania się z Godsmack na wybranym koncercie. Każdy ma także szansę wygrać nowiutką gitarę basową Spector.

Więcej szczegółów pod adresem www.rockdawguniversity.com.